środa, 23 listopada 2011

Rejs Marzeń

Pragnę dzisiaj podzielić się nieco wrażeniami z odbytego Rejsu Marzeń z 11 - 12 listopada . Rejsu, który na pewno nie był zwykłym rejsem. I tu ogromne podziękowania dla całej załogi Stena Spirit za wyjątkowe przyjęcie oraz oczywiście lądowej ekipie za organizację tego niezwykłego rejsu. Dziękuję !!!

Przybyliśmy na terminal w Gdyni. Niby standardowa procedura drukowania kart pokładowych gdyby nie tajemnicza koperta otrzymana wraz z kartami.
W kopercie indywidualny program rejsu, obszerny informator o jednostce oraz wygrane kupony na zakupy w sklepie.
Po otwarciu takiej koperty poziom emocji przyspieszył jedynie konieczność odbycia odprawy.
Błyskawicznie przeszliśmy odprawę i po paru chwilach byliśmy na statku.
Pierwsze uśmiechy z załogą i do kabiny. Hmm właściwie apartamentu. Oceńcie sami.


Rozgościliśmy się. Zaparzyliśmy kawę i w zachwycie czekaliśmy na wypłynięcie z Gdyni.
Punktualnie o 20 w oknach naszej komnaty ujrzeliśmy odpływającą Gdynię. A raczej Spirita odpływającego w ten niezapomniany rejs.
Oczywiście wycieczkę po gdyńskim porcie odbyliśmy na otwartym pokładzie. Z którego rozpościera się wyśmienity widok na panoramę Gdyni oraz port.
Z racji pory roku po minięciu falochronu gdyńskiego portu wróciliśmy do kabiny by się nieco odświeżyć.
Wszyscy znają to uczucie - prysznic po wielogodzinnej podróży :) Chwila przed tv i na podboje.
Wpierw do sklepu. Dla mnie to był supermarket. A jak to w takich sklepach czas leci nieubłaganie. Tym bardziej dla mnie, maniaka pamiątek.Prawie godzinka nam zeszła :)
Wychodząc ze sklepu dobiegła do nas muzyka z Metropolitan Baru. Występ na żywo. Jak dla mnie pewniak w " Mam Talent ".
Zaraz kolacja wiec szybka wizyta w naszym wypasionym apartamencie i na kolację.
Kolacja adekwatna do kabiny. 1 klasa oczywiście. Szwedzki stół, stolik z widokiem na morze i dobre wino.
Atmosfera niczym w restauracji gdzieś pod Wierzą Eifla. 
Kończąc wyborną ucztę do naszego stolika zawitał przemiły Pan. "Pan Mirosław ? " się pyta. No to ja już sobie myślę - wody nie zakręciłem lub telewizor za głośno zostawiłem. Ku naszemu wielkiemu zdumieniu nic z tego. Wszak Pan Mirosław w konkursie klikną sobie " śniadanie do łóżka " a na Stenie nie ma zestawów jak w hotelu musieliśmy zasiąść do twardych negocjacji. Co na śniadanie. I o co bym się nie zapytał, nie ma problemu. Żałuję, że nie zapytałem się czy "sajgonki" też by dało rade :) Nie jedna restauracja może brać przykład z podejścia do tematu. A to tylko niby prom. Ogromny szacunek.
Wieczór w pełni wiec jak każdy polak po kolacji chwila przed w tv. Chwila ta trwała naprawdę chwile. Jak pamiętacie płynęliśmy 11.11. w Święto Niepodległości. Zobaczyłem jak w kraju się świętuje to mi przeszła ochota na tv.
Statek duży atrakcji też sporo na statku. Spacerując po statku natknęliśmy się na konsole do gier i ....po zaledwie godzinie gry udaliśmy się na dalsze zwiedzanie. 
Na trasie zwiedzania nie zabrakło takich atrakcji jak stół do Black Jacka, bary oraz sławetna dyskoteka.
I gdyby nie pobudka na 6 to pewnie byśmy sprawdzili czy dyskoteka oby na pewno do 3 jest czynna.
Zdrowy rozsądek nakazywał jednak sprawdzić czy na czymś takim : 


 Wygodnie się śpi.

 Taak śpi się wybornie. No ale ile można spać. Co prawda ciemno jeszcze ale świtu w Karlskronie nie planuje sobie odpuścić.

A wygląda on tak :





Po porannym przywitaniu Karlskrony pora na śniadanko. Śniadanko zamówiliśmy skromne.  
Oceńcie sami :


 Po takim śniadaniu warto się wybrać na otwarty pokład. Tym bardziej, że  opuszczamy port w Karlskronie.




Napotkaliśmy nawet HMS Karlskrona 



Pogoda wyśmienita 


Ale przed nami napięty program dnia. Zaczynamy od spotkania z cudowną obsługą recepcji.  Pan Kapitan czeka wiec wycieczka na mostek.




Myśląc, że już bardziej człowiek nie może być podekscytowany padło pytanie.
Pytanie czy chcemy poprowadzić Spirita.
Wiedzieliśmy, że jest to Rejs Marzeń ale takiej atrakcji byśmy sobie w życiu nie wymarzyli.

A jednak :))))

Jednak niebawem pojawił się Pan Jarek który zaprosił nas na wycieczkę inna niż wszystkie.
Zaczęło się niewinnie. Od spaceru na dziób promu.


A potem ..... 
Zwiedziliśmy cały ale to cały statek. Od na co dzień niedostępnych kabin poniżej poziomu lustra wody przez pokłady samochodowe po kuchnię, sale konferencyjne, spa oraz wszystkie rodzaje kabin. Nawet te przystosowane do przewozu zwierząt. Udało się nawet posiedzieć w celi bo jest takowa na statku.
Bardzo miłą częścią wycieczki  była wizyta w części mieszkalnej załogi. Zostaliśmy bardzo sympatycznie przyjęci i z przyjemnością oprowadzeni.
Można napisać, że nie było miejsca na statku którego nie zwiedziliśmy.
Czas uciekał nieubłaganie i po paro godzinnej wycieczce po przebyciu paru kilometrów przyszedł czas na relaks na wizytę w Nordic SPA.
W SPA do dyspozycji mieliśmy dwa jacuzzi oczywiście z widokiem na morze. Saunę oraz natryski do hydro masażu. Po wodnych uciechach przyszedł czas na masaże.
Trwały po godzinie dla każdego z nas. To była najkrótsza godzina w moim życiu. Było bosko. Gorąco polecamy.
Zrelaksowani i wymasowani udaliśmy się na obiad. Jak już wcześniej pisałem kuchnia na promie jest przykładem samym w sobie. Tym bardziej, że miałem okazje ją odwiedzić :)
Czas podczas tak wspaniałego rejsu biegnie bardzo szybko i zanim się zorientowaliśmy mijaliśmy już Hel.
Postanowiliśmy koniec naszego Rejsu Marzeń spędzić na pokładzie oglądając wpłynięcie do Gdyni.
Niestety czasu nie da się zatrzymać czego bardzo żałujemy.
Ale po tak fantastycznym przyjęciu nas przez załogę Steny Spiryt odliczamy już czas gdy będziemy mogli znowu zagościć na pokładzie tej wspaniałej jednostki.
Niestety już jako zwykli pasażerowie ale z ogromna przyjemnością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz